Oddech – dotarcie do tego, co wyparte

Istotną sprawą w tej metodzie jest praca z oddechem. Dzięki dotlenieniu organizmu pobudzamy wyparte emocje i łatwiej otwieramy się  na doznania płynące z ciała. Głębokie oddychanie uruchamia przepływ zablokowanej energii w całym organizmie. Mechanizmy obronne takie jak: tłumienie, wypieranie czy projekcja jakie stosujemy na co dzień, nie mają nic wspólnego z uwalnianiem emocji. Utrwalają je tylko i spychają z powrotem do ciała i podświadomości. Głębokie i uważne oddychanie przełamuje te mechanizmy i pozwala zdystansować się do procesów myślowych.

Rola ciała w uwalnianiu emocji

Podstawowym zagadnieniem jest tutaj ucieczka przed odczuwaniem zarówno emocji jak i dyskomfortu w ciele fizycznym. Wypartych oraz stłumionych emocji nie da się uwolnić z poziomu umysłu. Możemy to zrobić jedynie poprzez ciało. Kiedy pojawi się stan rozluźnienia mięśni oraz stawów, a nasza uwaga zostanie skierowana w stronę czysto fizycznych doświadczeń, zainicjuje to naturalny proces uwalniania. Rola obserwatora pozwala dostrzec, że emocje, którym tak łatwo ulegaliśmy, są jak strumień skondensowanych energii, którą należy przepuścić przez ciało i przestać się z nimi identyfikować.

Akceptacja i wybaczenie

W procesie istotną rolę pełnią akceptacja i wybaczenie. Akceptacja pozwala dopuścić i odpuścić wszystkie emocje, z którymi się utożsamiliśmy. To akt podania się procesowi, a jednocześnie przełamanie oporu przed czuciem. Pozwalamy ciału na jego naturalną ekspresję: szloch, płacz, drżenie mięśni oraz spontaniczny ruch. Jesteśmy też w stanie zrezygnować z korzyści jakie mieliśmy, gdy tkwiliśmy w trudnych stanach emocjonalnych (np. na pozycji ofiary).

Osobista historia, zawiera w sobie część historii rodu. Podczas pracy wybaczamy wszystkim przodkom, od których przejęliśmy różne emocje i przekonania. Wybaczając, nie nadajemy nikomu ani niczemu negatywnej wartości. Nie osądzamy niczyich zachowań i decyzji, gdyż nie szukamy na zewnątrz winnych, ale zauważamy jedynie, że każdy jest w jakiś sposób uwarunkowany. Do naszej świadomości dociera fakt, iż nikt nie ponosi odpowiedzialności za nasze życie.

Wolność od cudzych emocji i przekonań

Gdy przechodzimy proces oczyszczania, uzmysławiamy sobie, iż wszystko to, z czym się zmagamy, nigdy nie było częścią naszej natury. Dlaczego tak się dzieje, że utożsamiamy się z cudzymi oraz własnymi emocjami? Jest to kwestia naszej percepcji, także uwarunkowań biologicznych *, wychowania i edukacji (włączając w to sam język). Przewaga myślenia nad czuciem, powoduje, iż rezygnujemy z ciała. Paradoksalnie ignorujemy płynące z niego sygnały, a z drugiej – tak silnie się z nim identyfikujemy (używamy sformułowania: “mam ciało”). Tak samo utożsamiamy się  z emocjami mówiąc np. “jestem zły” (zamiast: “czuję złość”).  Nie zadajemy sobie kluczowego pytania: “kim jestem?”. Gdy przechodzimy odwrotny proces: uwolnienia od myśli, przekonań oraz emocji, pytanie “kim jestem?” stawiamy już w znacznie szerszym kontekście, a odpowiedź, jeśli w ogóle się pojawi, nie musi być już taka oczywista.

*  Jako dzieci (do 6-8 roku życia) gromadzimy w swojej nieświadomości bardzo dużo informacji z otoczenia. W tym okresie mózg dziecka pracuje głównie na niższych częstotliwościach (tzw. delta i theta – 4 i 8 Hz) i jest bardzo podatny na sugestie i programowanie. Na skutek obserwacji głównie rodziców, przejmujemy ich przekonania, nawyki i emocje. Z wiekiem stajemy się coraz bardziej świadomi i odporni na programowanie (wzrasta aktywność fal alfa 8-12 Hz), ale to z czym się utożsamiliśmy w dzieciństwie, pozostaje w nas zapisane. Zob. Bruce Lipton “Biologia przekonań”.